Dom. Dzień rodzinny. Sobota a nie niedziela w domu, to rzadkość i stąd pewna niezwykłość tego dnia. Film niezwykłej produkcji i niezwykłej urody w kinie z dzieckiem i dziecka przyjaciółeczką, przedświątecznie pierniczkowanie i nagle dziecko pyta:
- Tato, a tobie coś się ostatnio śniło w pracy fajnego?
Niezwykłość tego pytanie dociera do mnie dopiero po chwili. To prawda, że czasem może mi się w pracy nawet coś przyśnić, a niewiele jest takich profesji… :) I co by różni maruderzy nie gadali, to sprawa była obrabiana już przez niejedną instytucje i wszystkie werdykty stwierdzały nieodmiennie: moja praca na dyżurze polega na gotowości! Nie za to mi się płaci, że stoję przy taśmie, a za to, że w każdej chwili dnia i nocy przy tej „taśmie” natentychmiast stanę… Jak jutro na przykład. Bo też i gdy większość ogromna śpi jeszcze snem niedzielnego poranka, ja już będę się pakował do godzinnej drogi na dyżur…